|
|
 |
intro |
|
 |
| |
Zamiast motta:
"Pies do niczego nie potrzebuje szpanerskich samochodów, wielkich domów i markowych ciuchów. Symbole pozycji społecznej nie mają dla niego znaczenia. Wystarczy mu zabłocony kawałek patyka. Pies nie osądza innych po kolorze ich skóry, wierze i pochodzeniu, ale na podstawie tego, kim są w środku. Psu jest wszystko jedno, czy jesteś biedny, czy bogaty, wykształcony, czy analfabeta, mądry, czy głupi. Daj mu serce, a on odda ci swoje. To jest naprawdę całkiem proste, a jednak my, ludzie, o tyle mądrzejsi i bardziej wyrafinowani, stale mamy kłopoty z określeniem, co się liczy, a co nie.(...)wszystko byłoby z nami w porządku, gdybyśmy tylko otworzyli oczy. Czasem potrzebny jest pies z brzydko pachnącym oddechem, fatalnymi manierami i czystymi intencjami, żeby pomóc nam to zobaczyć." z książki Johna Grogana -"Marley i ja"
Oto ja, Jola... 
Rodowita szczecinianka, która zamieszkuje miejsce, gdzie rzucił ją los:), miłośniczka zwierząt (psy!!!), mocnej muzyki, książek i niebanalnych ludzi. Filmożerca . Maniaczka serii o przygodach Lary Croft oraz losach Bezimiennego z gry "Gothic". Zodiakalna Ryba, nadwrażliwa, łatwo ją zranić. Artystyczna dusza, więc i piękno zawarte w sztuce, i krzywda zwierząt, ludzi, a nawet postaci literackich może doprowadzić ją do łez.:((( Typ osobowości- ISFP , który jest: troskliwy, łagodny, skromny, rozsądny, spostrzegawczy, lojalny, spokojny, spontaniczny, zgodny, wyrozumiały, współczujący, ufny, otwarty, łatwo przystosowuje się do okoliczności, nie narzuca innym swoich poglądów, ma skłonność do trzymania się na uboczu, szuka harmonii, lubi zapewniać dobre samopoczucie ;))))))
|
|
 |
prologos, czyli treściwy, mam nadzieję, wstępik |
|
 |
| |
Kiedy myślę o tym, co najbardziej ukształtowało mnie jako człowieka, nieodmiennie przychodzi mi na myśl nie to, że urodziłam się i wychowałam w mieście, nie moje humanistyczne wykształcenie, lecz moja miłość do zwierząt.
Najdawniejsze wspomnienia o sobie samej dotyczą psów i kotów. Przesiadywanie w psich budach, wyprawa za kotem, podążającym do sobie wiadomego miejsca, "na koniec świata", prowadzanie na sznurku psów błąkających się bez celu, wyprowadzanie na regularne spacery psów znajomych (Topek!), dokarmianie zwierzaków bezdomnych, próby ich wprowadzania cichcem do domu i tego typu historie, to była moja codzienność. Marzeniem dziewczynki było zostanie weterynarzem. Najulubieńszymi książkami zawsze były te o zwierzętach, wśród nich oczywiście kultową pozycję zajmowali James Herriot z cyklem o weterynarzu, Gerald Durrell ( "Moja rodzina i inne zwierzęta"...) oraz Alfred Szklarski z "Tomkami". Rodzina jednak odradzała kształcenie się w tym kierunku, wręcz wyśmiewała moje pomysły.:((( Drugą pasją, której oddawałam się równolegle, szybko stał się taniec. Około siedmiu lat- od szóstego roku życia - spędziłam na zajęciach w Ognisku Baletowym, ciesząc się opinią "najzdolniejszej ze zdolnych". Jednak i to nie miało przyszłości. Kiedy do VIII LO dołączono eksperymentalnie trzy szóste klasy, tworząc zaczyn pod przyszłe liceum sportowe, znalazłam się w grupie dziewcząt grających w koszykówkę i rozpoczęłam "uprawianie" tego sportu. Cóż, bez większych sukcesów. Mój wzrost (164 cm) nie pozwolił trenerowi uwierzyć, że mogę grać tak jak koleżanki, z których najniższa miała grubo ponad 170 cm, lecz przez szóstą, siódmą i ósmą klasę SP oraz cztery lata liceum chodziłam na treningi, wyjeżdżałam na mecze i obozy sportowe i nie miałam zupełnie czasu, by tańczyć w balecie. Z drugiej jednak strony, gdyby nie "Ósemka", nie poznałabym swojego przyszłego męża, wówczas piłkarza ręcznego:))).
|
|
 |
epejsodia1- zaczyna robić się doroślej... |
|
 |
| |
Po skończeniu liceum dostałam się na polonistykę, wahałam się między fizyką a geografią!!!, i rozpoczęłam przygodę z literaturą. Można powiedzieć, że stanowię klasyczny przykład osoby, która minęła się z powołaniem.;) 
Podobno najtrudniej jest wyznaczyć Drogę samemu sobie...Jake trafne słowa. Ja na przykład wciąż się zastanawiam, kim będę, kiedy dorosnę...
|
|
 |
stassima1- trochę smutku i łez |
|
 |
| |
Kiedy wreszcie osiedliśmy z mężem w Stepnicy, mogłam zrealizować marzenie dotyczące posiadania zwierzaczka. Koleżanka podarowała mi wówczas burasa z rudymi plamkami na boczku, który został nazwany Murką, czyli "z rosyjska", Mruczką. Murka była prawdziwym TYGRYSEM. Mimo że maleńka i drobna, miała duszę dziką i nieokiełznaną. Niektórzy nawet się jej bali, zwłaszcza, gdy dopadało ją szaleństwo polegające na urządzaniu na nas polowań;))). Była u nas półtora roku. Mój mąż, jak się okazało, jest uczulony na koty. Cały "zakrościał i owrzodział". Rozważałam rozstanie (z mężem), ale ostatecznie kotka powędrowała do mojej przyjaciółki, która, niestety, była zdania, że kot powinien biegać po dworze, a nie siedzieć, jak u mnie, w mieszkaniu. W konsekwencji tej filozofii Murkę przejechał samochód. Najpierw rozpaczałam z powodu przeprowadzki, teraz po śmierci ukochanej kotki.
|
|
 |
epejsodia2- ostatecznie śmiech przez łzy... |
|
 |
| |
Rok później pojawiła się Saba, owczarek niemiecki, moja miłość. No, mówiąc "pojawiła się" miałam na myśli to, że mąż, wiedząc o mojej namiętności i determinacji (chciałam przygarnąć kundelka, którego naraił mi uczeń- nie zdążyłam) udał się do leśniczego mieszkającego w Niewiadowie i kupił najbardziej jazgotliwego szczeniaczka z miotu. Pamiętam, że Saba mieściła się na Jego rozpostartej dłoni, tylko w dól zwisały cztery łapki. Nie umiała sama jeść, bo została oddana przez właścicieli dlatego, że suka, mając "zbyt dużo szczeniąt", jak mówili, "nie była w stanie ich wykarmić"...Nie wiem czy taka była prawda, w każdym razie uratowaliśmy Sabie życie...
Sabunia wyrosła na niezwykłej urody i wielkości sunię, która kochała ludzi i nigdy wobec nich nie przejawiała cienia agresji. Kochała koty, ze zdumieniem przyglądała się kurom, pozwalała wchodzić sobie na głowę dzieciom. Stała się naszą dumą i przyjacielem. Odeszła w listopadzie 2004r. Do dziś nie mogę się pogodzić z tą stratą...
Myślałam, że już nigdy nie będę miała psa. Rozumie to z pewnością ten, kto coś podobnego przeżył. Rok i 9 miesięcy po...nie wytrzymałam z tęsknoty za psim rodem. Stąd wywodzi się Hija, golden retrieverka, naprawdę Back To The Paradise. Istotnie, stała się nam ona "Powrotem do raju":))) 
Dramatopisarz Eugene O`Neill, pierwszy Amerykanin, który otrzymał literacką Nagrodę Nobla, napisał po śmierci swojego dalmatyńczyka o imieniu Blemie w Jego imieniu testament. Znalazły się w nim między innymi słowa: "Słyszałem kiedyś, jak moja Pani powiedziała:>>Kiedy Blemie umrze, nie wolno nam wziąć innego psa. Kocham go tak bardzo, że nie mogłabym mieć innego.>> Teraz więc chciałbym ją prosić, by przez miłość do mnie wzięła sobie nowego psa. Nędzny byłby to przyczynek do uczczenia mojej pamięci, gdyby wyrzekła się na zawsze wszystkich psów. Pragnąłbym natomiast, żeby raz zaznawszy mojej obecności w rodzinie, nie mogła żyć bez psa...(...)jakkolwiek głęboki byłby mój sen, zawsze was usłyszę, a cała potęga śmierci nie powstrzyma mnie przed tym, by z wdzięcznością pomachać ogonem." Pozostawię słowa Blemie bez komentarza.
|
|
 |
stassima2- niech będzie radośniej |
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
 |
epejsodia3- (nie)moje miejsce na ziemi |
|
 |
| |
"Miejsce na ziemi coraz mniej znaczy i ani ujmuje, ani dodaje skrzydeł. Wszystko rozgrywa się w samym człowieku, w przestrzeni jego świadomości." A. Potocki "Majster Bieda" 
" I jechali dalej, aż przybyli nad jezioro o wodach rozlanych szeroko i pięknie." A. Sapkowski "Wiedźmin" Trudno pogodzić się z myślą, że miejsce, w którym znajdujesz się w tej chwili, unieszczęśliwia cię. Przechowujesz przecież wspomnienia, które są piękne, mimo to wracasz wciąż do tych, które ranią. Sądzisz, że gdzie indziej byłbyś szczęśliwszy, twoje życie potoczyłoby się innymi torami, ale nie znajdujesz w sobie dość determinacji, by wyrwać się z tego zaklętego kręgu. Myślisz- ludzie są wszędzie jednacy, po co mam się przekonać, że spełnione marzenie okazało się prawdziwą porażką. Wiedz, że niespełnione marzenie, jest czasem łutem szczęścia. Nie jest dobrze tu, nie wiesz, jak byłoby tam. Jesteś rozdarty. I jeszcze bardziej nie cierpisz tych stron, tych ludzi, tego wszystkiego, co znajome do bólu. Czasem nienawidzisz też siebie, za to, że podjąłeś kiedyś (nie)właściwą decyzję? Czasem podejmujesz też właściwe...
Zdaniem Seneki "ważniejsze jest, jaki przybyłeś niż dokąd". Wciąż jednak mnie to zastanawia, czy żyjąc gdzie indziej, inaczej, z innymi ludźmi wokół, udałoby mi się zachować tę cząstkę siebie, która jest prawdziwa.
Wolę..."podobać się sobie niżeli pospólstwu...ważyć ludzkie zdania, a nie tylko liczyć, żyć bez strachu przed bogami i ludźmi..."; chcę..."albo pokonać wady, albo położyć im kres...".
|
|
 |
stassima 3, czyli nie czytaj, jeśliś nie ciekawy, bo to zdarzyło się wcześniej... |
|
 |
|
|
|
|
|
 |
...epejsodia4- Hija: "złocisty skarb na końcu tęczy" |
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|