Miłość z przed lat, Tomb Raidera znałam od zawsze, zaczęło się od Tr 2 do którego przekonał moją mamę mój tata, pograła trochę stwierdziła, że fajne i postanowiła grać od początku. Gdy grała zawsze dzielnie jej kibicowałam i choć w większość Tomb Raiderów nie grałam to niemal wszystkie levele pamiętam. Zawsze przerażał mnie Tomb Raider 1 choć teraz przestarzały i klockowaty, korytarze jakby z ludzkich wnętrzności i potworne mutanty. Mumie stające "słupka" ganiające Larę po pustyni.... :D Bardzo miło wspominam Tomb Raider 2 przy którym spędziłam chyba najwięcej czasu, w 3 prawie w ogóle nie grałam chyba, że w "Dom Lary" ale muzykę i piękne poziomy z 3 wspominam ciągle z przyjemnością. Jeśli chodzi o Tomb Raider 4 pamiętam, że dużo się tam działo, było tam dużo więcej zagadek i pełno mumii i szkieletów (brrrrr.....) w tej części "starych" Tr fabuła chyba była najbardziej rozbudowana i najwięcej było zagadek ( Podnoszenie niewidzialnej kuszy która odbijała się w lustrze, wyciąganie kluczy z klatki za pomocą łomu.....) Tomb Raidera 5 prawie w ogóle nie pamiętam chyba tylko levele gdy Lara była mała które mi się bardzo podobały. Na Angel Of Darkness wyczekiwałam długo i tą część pamiętam najlepiej która mimo wielu bugów i niedoróbek jest moją ulubioną częścią Tr -> Nowa Lara, wiele nowych broni, Kurtis ;))))), Muzyka, Nowa sceneria i Klimat, bardzo mi szkoda, że tak wiele wątków pozostało niewyjaśnionych, że gra okazała się klapą a miała tak ogromny potencjał...... Nie grałam jeszcze w Tomb Raider Legend ale z tego co o niej słyszałam gra mi się nie spodoba (Lara w kitce?! I taka wręcz cukierkowa?! Nie ma starego domu Lary?! A po co mi Zip?!). Jeśli chodzi o goldy do TRów to najlepiej wspominam golda do 2 (KLIMAT!!!!) Najsłabszy według mnie był gold do jedynki za kompletny brak fabuły, zaś w goldzie do 3 podobał mi się najbardziej pierwszy etap za Nessi żeglującą na linii horyzontu :).